Kumasz beybe?
”Chono mała, będzie bajka (nie taka co do niej chodzisz)”
Widział ją Pete, wiedział, że to nie kit,
o kurwa! Pchałby, pchałby, (ale ciało!)
a jej mało, mało!
O Ty zepsuta dziewucho, piczo-ladacznico,
działasz na Pete’a jak na Wenus orbita,
Wywijasz kulasami, jak Caruso bronią w Maimi.
Skończ! Skończ z Pete’ami, Johnami, innymi chujami,
Bo ja tu czekam, a zamiast dymania, poczytam,
Roberta Frosta na dobranoc…
Ja.Ty.Tu.Tam.
“A Ty w drodze, a ja tu”
Piękny umysł, miła Ty, uzdolniona, kiedy pracujesz,
a wieczorem pojękujesz, jak tania panienka.
Z nim.
a wieczorem pojękujesz, jak tania panienka.
Z nim.
Piękny umysł, niemiły ja, nieszczęśliwy, kiedy piszę,
a wieczorem pojękuję, jak głupek.
Sam.
Piękne umysły, mili my, szczęśliwi, kiedy jesteśmy,
a wieczorem pojękujemy, jak zakochani,
Razem.
(Taaa, chciałbym…)
Tepper(uję)
”Chłodne powietrze i dalej bięgnę”
Dlaczego kocham się w prostych zawirowaniach powietrza?
Skoro nie jesteśmy niezniszczalni, skumaj to baby.
To nieprawdopodobne, jak oddajemy się w ręce Mrs. Fatum.
Przestań, przecież są rzeczy warte walki,
te uczucia, które nie umierają, mimo, że boli serce.
Ja nie chcę więcej szans! Chcę tylko wiedzieć dlaczego:
Nie ma łatwej drogi, nie ma skrótów,
Dlaczego jej nie ma, nie ma, nie ma, nie ma,
nie ma, nie ma.. nie ma…
Nie ma Cię…
Tu.
Potrafię pięknie
Powiedziała mi dziewczyna niczym gwiazda pop,
że brzydkie rzeczy pisze, i zły ze mnie chłop,
A więc by udowodnić, żem słodziak niesłychany,
Kilka pięknych słów, dla mej damy:
Anioł z ust, jak usta z anioła, decybeli tak ślicznie brzmiące,
Zawsze wiedziałem, wiedzieć zawsze musieć widziałem, jak gorące,
Siena palona, skóra piękna nią okryta, Afrodyta, Afrodyta!
Lecz niebezpieczna, groźna owszem również,
Mężczyznowe serca, serc kawałki odrywa,
Ale zadowoleni, bo widzieć ją mogą, mogą widzieć,
oczu jej zieleni…
Z dedykacją dla M.